Imagin z Zayn'em i Louis'em
Z Harry'm jestem razem od około pół roku. Od jakiegoś czasu słabo nam się układa. Często się kłócimy, a gdy jest bardzo zdenerwowany, potrafi mnie nawet uderzyć. Nikomu o tym nie mówiłam, bałam się, że znowu mi się oberwie od niego. Na dodatek od niedawna podoba mi się Zayn, a ja chyba jemu, ale nie rozmawialiśmy o tym ze sobą, nie miałam odwagi. Chciałam mu o wszystkim powiedzieć, raz na zawsze uwolnić się od Harry'ego, ale nie potrafię. Jestem zbyt słaba psychicznie. Od kilku dni non stop ostro się kłócimy. On robi mi awanturę o byle co, nawet o najmniejszy szczegół z życia codziennego.
-Mówiłem Ci - krzyczał Harry - miały być dwie łyżeczki cukru! Debilko, do niczego się nie nadajesz...
-Przepraszam - odparłam - daj dosypie ci jeszcze.. - mówiłam przestraszona - tylko nie krzycz.
-Jak mam nie krzyczeć! Nie potrafisz nawet najprostszego zadania wykonać. Mówiłem dwie, a nie jedna!
-Dobrze... Pójdę już po cukierniczkę...
I tak jest prawie codziennie. Chłopcy to widzą. Nieraz Zayn czy Louis chcieli ze mną rozmawiać, ale jak tylko Harry nas zauważył, od razu zabierał mnie stamtąd ciągnąc mocno za rękę. Codziennie wieczorem karze mi robić głupie rzeczy... nago. A jak się go nie słucham to bije mnie po twarz, po całym ciele. Mam od tego straszne siniaki... nawet blizny. Jakiegoś wieczoru wyszłam na zewnątrz pooddychać świeżym powietrzem i uwolnić się choć na chwilę z jego rąk. Jednak Harry mnie znalazł i od razu podniósł głos.
-Co ty tu robisz?! Kurwa mać! Marsz do mojego pokoju! - wydarł się.
-Nie chcę. Proszę, daj mi dzisiaj spokój, źle się czuję.
-Nie wymyślaj. Idziesz po dobroci czy mam użyć siły?
Zaczęłam płakać, ale nie wstawałam. Nagle poczułam ból na mojej głowie. Szarpnął mnie za włosy i kazał iść za sobą.
-Będziesz grzeczna? - kiwnęłam głową pociągając nosem. Musiałam się zgodzić, nie miałam innego wyjścia. - A teraz idź! Przy chłopakach nie pokazuj, że beczysz, bo inaczej to załatwimy.
Szliśmy za rękę jak szczęśliwa para, by nikt się niczego nie domyślił. Gdy chłopcy stracili nas z oczu, Harry wepchnął mnie z całej siły do pokoju. wszedł i zasunął drzwi na klucz.
-A teraz się zabawimy - powiedział z szyderczym uśmiechem. Doskonale znałam ten gest. Wiedziałam już co mnie czeka. Najpierw kazał zdjąć mi bluzkę, potem dalszą część ubrań. Sprzeciwiałam się, ale to nic nie dało, tylko dostałam po twarzy. Prosiłam, by dał mi spokój, ale na marne.
-Harry... daj mi coś powiedzieć. Pamiętasz jacy kiedyś byliśmy szczęśliwi razem? Media nawet uznawały nas za idealną parę. A teraz? Dlaczego to robisz?
-Weź idiotko! Kiedyś było kiedyś. Ludzie się zmieniają pod wpływem innych. To ty mnie zmieniłaś, to twoja wina! A teraz zamknij sie i rób co ci karze, bo jak cię pizdnę to się nie pozbierasz w miesiąc... - miałam łzy w oczach. Jak on mógł mnie winić za te codzienne horrory, które mi gotował? Nie mówiłam już nic i... rozebrałam się, tak jak kazał. Potem to on pozbył się ubrania i położył się na łóżku. Rozsunął nogi...
-No kochanie... wiesz co masz robić? Ssij to dziwko! - zrobiłam to z wielkim oporem, ale nie miałam innego wyjścia. Po wszystkim ubrał się i skierował się do wyjścia. - No dziś nie było rewelacji. Myślę, że jutro to nadrobisz. - oznajmił i wyszedł. Ja schowałam się pod kołdrę i cicho płakałam.
Wstałam koło godziny 7.00. Harry jeszcze spał, więc mogłam się przez chwilę nacieszyć wolnością. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie był Lou i Zayn. Wzięłam plaster szynki z lodówki i nałożyłam na kromkę chleba. Wyszłam na zewnątrz. Nagle poczułam jak ktoś delikatnie opiera swoją dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się, to był Zayn.
-Hej, możemy porozmawiać? - zapytał zmartwiony. Kiwnęłam głową na 'tak' - Jaaa... przepraszam że się wtrącam, to nie są moje sprawy, ale martwię się. Codziennie chodzisz przygnębiona. Nie chcę patrzeć na twój smutek. Powiesz mi co się dzieje? - łzy zaczęły mi płynąć po policzku, pociągnęłam nosem.
-To nie jest takie proste, nie wiem czy powinnam Ci o tym mówić
-Nie płacz [T.I], zaufaj mi.
-Zayn... ja Ci ufam... tylko boję się... boję się Harrego - na ostatnie słowa ściszyłam głos.
-Nie układa się wam?
-Gorzej, ale... nie teraz, nie chcę o tym mówić
-No dobrze, rozumiem. Ale pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć i o wszystkim mi mówić. - pocałował mnie w czoło i przytuli. Teraz czułam się bezpiecznie. Chciałam by to trwało wiecznie. Nagle ktoś pociągnął mnie za ramię, tak że upadłam do tyłu. Domyśliłam się kto to był.
-[T.I] nic Ci nie jest? - zapytał Zayn, po czym podał mi rękę i wstałam. Trochę bolały mnie plecy, ale byłam już przyzwyczajona do bólu.
-Odwal się h*** - warknął Styles.
-Harry nie przesadzaj...
-A co, opowiedziała Ci już wszystko? Idiotka... A ty lepiej nie wtrącaj się w nieswoje sprawy - odparł zezłoszczony chłopak i pociągnął mnie za włosy - idziemy do pokoju!!! - krzyknął i zaczął mnie ciągnąć coraz mocniej. Wtedy Zayn złapał go za czuprynę, przez co puścił mnie. Zaczęłam uciekać. W tym czasie chłopcy się bili, bardzo bałam się o Malika, więc zawołałam Louisa. Ja w tym czasie zaczęłam się chować, by Harry mnie nie znalazł. Niestety, stałam za słupem, i mnie zauważył. Natychmiast zaczęłam biec w strone schodów. Na marne. Styles złapał mnie za noge i pociągnął tak, że spadłam. Próbowałam mu się wyrwać, ale ten nie dawał za wygraną, zresztą i tak był silniejszy. Zaczął krzyczeć, że przytulałam sie z Zaynem, że jestem tylko jego na zawsze! Potem kopał mnie po brzuchu, po twarzy, po całym ciele. Niewykluczonym skutkiem było to, że straciłam przytomność. Do salonu wszedł Lou i Zayn. Tomlinson chwycił za telefon i wydzwaniał po karetkę i policję. Zayn podbiegł do mnie, próbował mnie ocknąc, obudzić, ale nie udało się. Harrego chwilowo nie było, ale po chwili przyszedł... z nożem w ręku. Chciał zadać mi ostateczny cios, lecz Zayn obronił mnie swoim ciałem. Dźgnął go w klatke piersiową... Wypowiedział jeszcze ostatnie słowa do Louisa: 'Powiedz [T.I], że ją kochałem'. Potem chciał to samo zrobic mi, jednak w porę przyjechały odpowiednie służby. Mnie zabrano do szpitala. U Zayna stwierdzono zgon na miejscu.
Po kilku dniach byłam już w pełni sił. W odwiedziny przyszedł Louis.
-Hej [T.I]
-Cześć- powiedziałam - a Zayna nie ma?
-[T.I]... nie wiem jak ci to powiedzieć. On nie żyje... Harry chciał Cię dźgnąć nożem, ale w obronie stanął on i... śmierć na miejscu... - czułam jak do moich oczu wzbierają się łzy. Po chwili wybuchłam głośnym płaczem.
-Co...? Ale jak to? Nieee!!! To wszystko moja wina!!!
-Nie [T.I], nie możesz się obwiniać... - Lou też zaczął płakać - Chciał żebym przekazała Ci coś. Tuż przed śmiercią powiedział, że Cie kocha.
-Nieee... Dlaczego?!!! - krzyczałam - ja też go kochałam - wyszeptałam ochrypniętym głosem.
-Nie płacz już... wszystko się jakoś ułoży - pocieszał mnie brunet.
-Nie, Louis, nie... - szlochałam - proszę, przytul mnie. - powiedziałam po czym zrobił to o co go prosiłam. Teraz ufałam tylko jemu. Nie chciałam go stracić.
Po wyjściu ze szpitala ja i reszta zespołu, oprócz Hazzy, zapisaliśmy się na terapię u psychiatry. Nie potrafiliśmy się z tym wszystkim pogodzić. Przez najbliższe lata, ja i Lou bardzo zbliżyliśmy się do siebie, zostaliśmy parą. Niedługo potem chłopak oświadczył mi się i wzięliśmy ślub. Nie organizowaliśmy wesela, ze względu na Zayna. To już kilka lat po jego śmierci, a ja nadal mam po nim żałobę i... ogromną pustkę w sercu.
___________________________________________________________________________
Jest kolejny imagin! Mam nadzieję że się podoba :)
Następne myślę że będą ciekawsze :D
komentujcie prosze <3
Imaginy Zayn
poniedziałek, 14 października 2013
piątek, 13 września 2013
Imagin z Zayn'em #1
IMAGIN Z ZAYN'EM
Rok temu przeprowadziłam się z małego miasteczka w Irlandii do przyrodniego brata Niall'a Horan'a. Moja mama zmarła przy porodzie, a nasz ojciec, mój i Niall'a popadł w alkoholizm, co doprowadziło go
do kilku zawałów, w konsekwencji śmierć. Z Nial'l'em utrzymywałam kontakt głownie przez telefon czy Skype'a, ale mimo to nasze więzi były bardzo mocne. Dlatego też po śmierci taty zaproponował mi
wspólne mieszkanie w okolicach Londynu, z nim i jego przyjaciółmi z zespołu. Oczywiście zgodziłam się, nie miałam innego wyjścia. Relacje między chłopcami od samego początku były bardzo dobre.
Zaprzyjaźniłam się z siostrą Zayn'a, Waliyhą, która ze względu na lepszy dojazd na uczelnie również z nami mieszkała. Za jej pośrednictwem zauważyłam, że Zayn zbliżył się do mnie. Niby do niczego nie
doszło, nawet nie jesteśmy parą, ale jednak jakaś chemia była pomiędzy nami. Nie raz widziałam jak patrzył się na mnie, a gdy ja spojrzałam to od razu odwracał wzrok. Ja chyba jednak nic do niego nie
czułam, do czasu... Weszłam do jego pokoju.
-Hej, Harry kazał przekazać Ci jakiś list, chyba rachunek czy coś - powiedziałam
-A tak, rzeczywiście. Możesz podać? - widziałam, że jest czymś zajęty więc ruszyłam w jego strone. Już byłam tuż przy nim, gdy nagle upadłam. Lekko uderzyłam głową o krzesło.
-Oh [T.I] ! - krzyknął zmartwiony Zayn - Nic Ci nie jest? Przepraszam, to wszystko moja wina. Mam taki bałagan. Naprawde przepraszam. Nic Cię nie boli? - zapytał
-Nie, troszkę głowa, ale oj tam... Ale nie przepraszaj. Powinnam patrzeć pod nogi. Niezdara ze mnie. - chłopak wyciągnął ręce i pomógł mi wstać. Usiadłam na łóżku, a on przyniósł mi szklankę wody. Krótki
czas pomilczeliśmy, co chwila się uśmiechaliśmy do siebie. Wtedy spostrzegłam jaki on ma piękny uśmiech, a te oczy... Przy nich można się całkowicie rozmarzyć. To one zaczęły mnie coraz bardziej
pociągać.
-[T.I], chciałbym Ci coś powiedzieć - wyrwał mnie z obłoków
-No...? Słucham... - odparłam z zaciekawieniem
-Wiesz... jak się wprowadziłaś to od razu wydawałaś mi się fajną dziewczyną. Z czasem coraz bardziej mi się podobałaś. No i ... - mówił nieśmiale - ... ja po prostu się w tobie zakochałem. - nie wiedziałam
co mu na to odpowiedzieć, chociaż teraz to samo czułam do niego co on do mnie.
-Nic już nie mów - przejęłam inicjatywę i lekko musnęłam jego usta.
*kilka dni później*
Ja i Zayn zostaliśmy parą. Bardzo się kochamy i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Dzisiaj jest impreza urodzinowa Eleanor. Oczywiście zamierzamy na nią pójść.
*kilka godzin później*
Impreza jest naprawdę świetna. Dużo fajnych ludzi, świetna muzyka.... i alkohol. Jest po prostu super. Jedno mnie niepokoi, nieobecność Zayn'a. Szukałam go, ale nie znalazłam. Postanowiłam więc pójść na
zewnątrz z nadzieją, że tam gdzieś będzie. I znalazłam go. Ten dupek lizał się z jakimś blond plastikiem! Pobiegłam do niego, wygarnęłam wszystko. Nie obyło się bez plaskacza prosto w twarz. Po tym
zajściu ze łzami w oczach wybiegłam stamtąd. Wróciłam do domu i zaczęłam beczeć jak głupia. Dlaczego on mi to zrobił? Ciągle zadawałam sobie takie pytania pozostawione bez odpowiedzi. Nie chciałam
dłużej już o tym myśleć i zasnęłam.
*następnego dnia*
-Kochanie, wstawaj - mówił jak gdyby nigdy nic Zayn
-To ty !? Co ty tu...? Idź stąd! Nienawidzę Cię ! - krzyczałam
-Nie ! Daj mi się wytłumaczyć...
-Nie rób z siebie idoty. Z tego się nie da wytłumaczyć. Idę stąd - wybiegłam do toalety. Źle się czułam, zaczęłam wymiotować. Początkowo myślałam że to przez wczorajsze balowanie, ale miałam wątpliwości.
Poczułam lekkie kłucie w podbrzuszu. Wróciłam do pokóju po torebkę i wyszłam.
-Idziesz gdzieś? - zapytał smutnym tonem Zayn
- Nie twój zasrany interes ! - warknęłam i wybiegłam. Chłopcom powiedziałam że idę na zakupy. Tak naprawdę poszłam do zakładu ginekologicznego. Okazało się, że jestem w ciąży. Ojcem będzie nie kto
inny jak Zayn. Byłam zła, i zarazem smutna. Wróciłam do domu. Akurat przechodziłam obok pokoju Waliyhy, gdzie miała miejsce rozmowa z jej bratem. Usłyszałam co nieco...
-Siostra, pogadaj z nią. Ja ją tak bardzo kocham. A to wczoraj... po prostu za dużo alkoholu. Ale do niczego nie doszło, naprawde! To był jedyny taki wybryk, głupi. Ale ja naprawdę ją kocham, nie potrafię bez niej żyć. Proszę zrób coś... - uwierzyłam mu w to co powiedział siostrze i postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. Ze łzami w oczach weszłam do tego pokoju.
-Zaaayn!- wybuchłam płaczem
-Boże, [T.I] ! Co się stało? - wstał po czym przytulił mnie mocno do siebie
-Ja... - łzy cały czas leciały mi po twarzy, a chłopak co chwila je ocierał - ja jestem w ciąży!!! - znów wybuchłam płaczem.
-Skarbie, ale nie płacz. Przecież to nie koniec świata - pocieszał mnie Zayn
- Tak, wiem. Ale ja mam dopiero 20 lat...
-Nie martw się, jakoś damy radę. Kocham Cię
-Dziękuje, ja Ciebie też - odparłam po czym przytuliłam się do chłopaka.
Miesiąc później Zayn oświadczył mi się, potem wzięliśmy ślub. Nie organizowaliśmy hucznego wesela ze względu na dzidziusia. W siódmym miesiącu ciąży poszłam na zakupy z Waliyhą. Nagle bardzo
rozbolała mnie głowa, zaczęłam płakać. Przyjaciółka bez wahania wykręciła na telefonie numer na pogotowie. Po kilkunastu minutach zabrano mnie do szpitala. W niedługim czasie przyjechał również Zayn
powiadomiony przez siostrę. Miałam kilka badań diagnostycznych, bo lekarze nie mogli stwierdzić co mi dolega. Wkońcu znaleźli przyczynę strasznego bólu głowy. To był rak mózgu. W zaawansowanym
stadium. Pozostało mi kilka dni życia. Lekarze bez dłuższego zastanowienia postanowili zrobić cesarskie cięcie by uratować dziecko. Urodziła się zdrowa dziewczynka z drobnymi wadami. Po wszystkim
wybudziłam się. Koło łóżka był Zayn, trzymał mnie za ręce. Jego oczy szkliły się na mój widok. Płakał. Domyśliłam się, że o wszystkim już wie.
-Kochanie, nie płacz, proszę - powiedziałam.
-Nie potrafię... Ja nie chcę Cię stracić... na zawsze - odparł ochrypłym głosem przez płacz.
-Nie Zayn. My zawsze będziemy razem, tylko ja tam na górze - skierowałam oczy w górę
-Ale nie będziesz tu... obok mnie - szlochał coraz głośniej, co mnie również doprowadziło do płaczu.
-Musisz być dzielny, dla naszej Jessy...
Następnego dnia Zayn przyniósł aparat. Chciał uwiecznić ostatnie wspólnie spędzone chwile moje, jego i córeczki na zdjęciach i filmikach. Potem za zgodą lekarza zabrał mnie na kilkadziesiąt minut do domu. Te chwile były jedne z najważniejszych w moim życiu, najpiękniejsze. Spotkałam się z chłopcami. Żaden z nich nie potrafił powstrzymać się od łez. To wszystko wywarło na mnie wiele emocji.
-Zayn ! Ja nie chcę umierać ! - wykrzyczałam prawie płacząc - Nie chcę...
-Ja też nie... Kocham Cię... - odparł po czym zaczęliśmy się ostatni raz namiętnie całować. Najpiękniejszy pocałunek, pozostanie na zawsze w mej pamięci. Potem zrobiliśmy dużo zdjęć z chłopcami i Waliyhą.
Znalazłam czas również na rozmowę z bratem.
-Niall, mogę Cię o coś prosić? - zapytałam
-Tak, oczywiście. Mów śmiało- odpowiedział
-Obiecaj mi, że zaopiekujesz się Zayn'em i Jessy. Proszę tylko o to...
-Jasne, nie ma sprawy - przytuliliśmy się na pożegnanie. Potem pożegnałam sie z resztą zespołu i razem z Zayn'em odjechałam spowrotem do szpitala.
Koejny dzień był straszny. Czułam się coraz słabiej. Traciłam resztki sił. Zayn cały czas przy mnie był.
-Zaaayn... To chyba już koniec...
-Nieeee !!! - wykrzyczał na całą salę - prosze, nie odchodź !
-Zaopiekuj się Jessy. Kocham Cię...
-Kocham Cię [T.I] - ostatni raz mnie pocałował. Lekarze wiedzieli że nie da sie juz nic zrobić. Umarłam. Zayn do końca życia nie znalazł sobie innej dziewczyny. Po mojej śmierci bardzo zamknął się w sobie.
Kiedy Jessy miała 17 lat próbował popełnić samobójstwo. Na szczęście chłopcy w porę zareagowali i uratowali go. Przez kolejne miesiące Zayn leczył się w zakładzie psychiatrycznym. W tym czasie One
Direction zawiesiło swoją działalność, by on mógł dojść do siebie. Po kilku latach chłopcy znów zaczęli grać i śpiewać.
Rok temu przeprowadziłam się z małego miasteczka w Irlandii do przyrodniego brata Niall'a Horan'a. Moja mama zmarła przy porodzie, a nasz ojciec, mój i Niall'a popadł w alkoholizm, co doprowadziło go
do kilku zawałów, w konsekwencji śmierć. Z Nial'l'em utrzymywałam kontakt głownie przez telefon czy Skype'a, ale mimo to nasze więzi były bardzo mocne. Dlatego też po śmierci taty zaproponował mi
wspólne mieszkanie w okolicach Londynu, z nim i jego przyjaciółmi z zespołu. Oczywiście zgodziłam się, nie miałam innego wyjścia. Relacje między chłopcami od samego początku były bardzo dobre.
Zaprzyjaźniłam się z siostrą Zayn'a, Waliyhą, która ze względu na lepszy dojazd na uczelnie również z nami mieszkała. Za jej pośrednictwem zauważyłam, że Zayn zbliżył się do mnie. Niby do niczego nie
doszło, nawet nie jesteśmy parą, ale jednak jakaś chemia była pomiędzy nami. Nie raz widziałam jak patrzył się na mnie, a gdy ja spojrzałam to od razu odwracał wzrok. Ja chyba jednak nic do niego nie
czułam, do czasu... Weszłam do jego pokoju.
-Hej, Harry kazał przekazać Ci jakiś list, chyba rachunek czy coś - powiedziałam
-A tak, rzeczywiście. Możesz podać? - widziałam, że jest czymś zajęty więc ruszyłam w jego strone. Już byłam tuż przy nim, gdy nagle upadłam. Lekko uderzyłam głową o krzesło.
-Oh [T.I] ! - krzyknął zmartwiony Zayn - Nic Ci nie jest? Przepraszam, to wszystko moja wina. Mam taki bałagan. Naprawde przepraszam. Nic Cię nie boli? - zapytał
-Nie, troszkę głowa, ale oj tam... Ale nie przepraszaj. Powinnam patrzeć pod nogi. Niezdara ze mnie. - chłopak wyciągnął ręce i pomógł mi wstać. Usiadłam na łóżku, a on przyniósł mi szklankę wody. Krótki
czas pomilczeliśmy, co chwila się uśmiechaliśmy do siebie. Wtedy spostrzegłam jaki on ma piękny uśmiech, a te oczy... Przy nich można się całkowicie rozmarzyć. To one zaczęły mnie coraz bardziej
pociągać.
-[T.I], chciałbym Ci coś powiedzieć - wyrwał mnie z obłoków
-No...? Słucham... - odparłam z zaciekawieniem
-Wiesz... jak się wprowadziłaś to od razu wydawałaś mi się fajną dziewczyną. Z czasem coraz bardziej mi się podobałaś. No i ... - mówił nieśmiale - ... ja po prostu się w tobie zakochałem. - nie wiedziałam
co mu na to odpowiedzieć, chociaż teraz to samo czułam do niego co on do mnie.
-Nic już nie mów - przejęłam inicjatywę i lekko musnęłam jego usta.
*kilka dni później*
Ja i Zayn zostaliśmy parą. Bardzo się kochamy i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Dzisiaj jest impreza urodzinowa Eleanor. Oczywiście zamierzamy na nią pójść.
*kilka godzin później*
Impreza jest naprawdę świetna. Dużo fajnych ludzi, świetna muzyka.... i alkohol. Jest po prostu super. Jedno mnie niepokoi, nieobecność Zayn'a. Szukałam go, ale nie znalazłam. Postanowiłam więc pójść na
zewnątrz z nadzieją, że tam gdzieś będzie. I znalazłam go. Ten dupek lizał się z jakimś blond plastikiem! Pobiegłam do niego, wygarnęłam wszystko. Nie obyło się bez plaskacza prosto w twarz. Po tym
zajściu ze łzami w oczach wybiegłam stamtąd. Wróciłam do domu i zaczęłam beczeć jak głupia. Dlaczego on mi to zrobił? Ciągle zadawałam sobie takie pytania pozostawione bez odpowiedzi. Nie chciałam
dłużej już o tym myśleć i zasnęłam.
*następnego dnia*
-Kochanie, wstawaj - mówił jak gdyby nigdy nic Zayn
-To ty !? Co ty tu...? Idź stąd! Nienawidzę Cię ! - krzyczałam
-Nie ! Daj mi się wytłumaczyć...
-Nie rób z siebie idoty. Z tego się nie da wytłumaczyć. Idę stąd - wybiegłam do toalety. Źle się czułam, zaczęłam wymiotować. Początkowo myślałam że to przez wczorajsze balowanie, ale miałam wątpliwości.
Poczułam lekkie kłucie w podbrzuszu. Wróciłam do pokóju po torebkę i wyszłam.
-Idziesz gdzieś? - zapytał smutnym tonem Zayn
- Nie twój zasrany interes ! - warknęłam i wybiegłam. Chłopcom powiedziałam że idę na zakupy. Tak naprawdę poszłam do zakładu ginekologicznego. Okazało się, że jestem w ciąży. Ojcem będzie nie kto
inny jak Zayn. Byłam zła, i zarazem smutna. Wróciłam do domu. Akurat przechodziłam obok pokoju Waliyhy, gdzie miała miejsce rozmowa z jej bratem. Usłyszałam co nieco...
-Siostra, pogadaj z nią. Ja ją tak bardzo kocham. A to wczoraj... po prostu za dużo alkoholu. Ale do niczego nie doszło, naprawde! To był jedyny taki wybryk, głupi. Ale ja naprawdę ją kocham, nie potrafię bez niej żyć. Proszę zrób coś... - uwierzyłam mu w to co powiedział siostrze i postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. Ze łzami w oczach weszłam do tego pokoju.
-Zaaayn!- wybuchłam płaczem
-Boże, [T.I] ! Co się stało? - wstał po czym przytulił mnie mocno do siebie
-Ja... - łzy cały czas leciały mi po twarzy, a chłopak co chwila je ocierał - ja jestem w ciąży!!! - znów wybuchłam płaczem.
-Skarbie, ale nie płacz. Przecież to nie koniec świata - pocieszał mnie Zayn
- Tak, wiem. Ale ja mam dopiero 20 lat...
-Nie martw się, jakoś damy radę. Kocham Cię
-Dziękuje, ja Ciebie też - odparłam po czym przytuliłam się do chłopaka.
Miesiąc później Zayn oświadczył mi się, potem wzięliśmy ślub. Nie organizowaliśmy hucznego wesela ze względu na dzidziusia. W siódmym miesiącu ciąży poszłam na zakupy z Waliyhą. Nagle bardzo
rozbolała mnie głowa, zaczęłam płakać. Przyjaciółka bez wahania wykręciła na telefonie numer na pogotowie. Po kilkunastu minutach zabrano mnie do szpitala. W niedługim czasie przyjechał również Zayn
powiadomiony przez siostrę. Miałam kilka badań diagnostycznych, bo lekarze nie mogli stwierdzić co mi dolega. Wkońcu znaleźli przyczynę strasznego bólu głowy. To był rak mózgu. W zaawansowanym
stadium. Pozostało mi kilka dni życia. Lekarze bez dłuższego zastanowienia postanowili zrobić cesarskie cięcie by uratować dziecko. Urodziła się zdrowa dziewczynka z drobnymi wadami. Po wszystkim
wybudziłam się. Koło łóżka był Zayn, trzymał mnie za ręce. Jego oczy szkliły się na mój widok. Płakał. Domyśliłam się, że o wszystkim już wie.
-Kochanie, nie płacz, proszę - powiedziałam.
-Nie potrafię... Ja nie chcę Cię stracić... na zawsze - odparł ochrypłym głosem przez płacz.
-Nie Zayn. My zawsze będziemy razem, tylko ja tam na górze - skierowałam oczy w górę
-Ale nie będziesz tu... obok mnie - szlochał coraz głośniej, co mnie również doprowadziło do płaczu.
-Musisz być dzielny, dla naszej Jessy...
Następnego dnia Zayn przyniósł aparat. Chciał uwiecznić ostatnie wspólnie spędzone chwile moje, jego i córeczki na zdjęciach i filmikach. Potem za zgodą lekarza zabrał mnie na kilkadziesiąt minut do domu. Te chwile były jedne z najważniejszych w moim życiu, najpiękniejsze. Spotkałam się z chłopcami. Żaden z nich nie potrafił powstrzymać się od łez. To wszystko wywarło na mnie wiele emocji.
-Zayn ! Ja nie chcę umierać ! - wykrzyczałam prawie płacząc - Nie chcę...
-Ja też nie... Kocham Cię... - odparł po czym zaczęliśmy się ostatni raz namiętnie całować. Najpiękniejszy pocałunek, pozostanie na zawsze w mej pamięci. Potem zrobiliśmy dużo zdjęć z chłopcami i Waliyhą.
Znalazłam czas również na rozmowę z bratem.
-Niall, mogę Cię o coś prosić? - zapytałam
-Tak, oczywiście. Mów śmiało- odpowiedział
-Obiecaj mi, że zaopiekujesz się Zayn'em i Jessy. Proszę tylko o to...
-Jasne, nie ma sprawy - przytuliliśmy się na pożegnanie. Potem pożegnałam sie z resztą zespołu i razem z Zayn'em odjechałam spowrotem do szpitala.
Koejny dzień był straszny. Czułam się coraz słabiej. Traciłam resztki sił. Zayn cały czas przy mnie był.
-Zaaayn... To chyba już koniec...
-Nieeee !!! - wykrzyczał na całą salę - prosze, nie odchodź !
-Zaopiekuj się Jessy. Kocham Cię...
-Kocham Cię [T.I] - ostatni raz mnie pocałował. Lekarze wiedzieli że nie da sie juz nic zrobić. Umarłam. Zayn do końca życia nie znalazł sobie innej dziewczyny. Po mojej śmierci bardzo zamknął się w sobie.
Kiedy Jessy miała 17 lat próbował popełnić samobójstwo. Na szczęście chłopcy w porę zareagowali i uratowali go. Przez kolejne miesiące Zayn leczył się w zakładzie psychiatrycznym. W tym czasie One
Direction zawiesiło swoją działalność, by on mógł dojść do siebie. Po kilku latach chłopcy znów zaczęli grać i śpiewać.
To mój pierwszy imagin, więc sory ze taki głupi. Jeśli to przeczytałaś to bardzo proszę o jakikolwiek komentarz. Mam nadzieje że ktoś to wgl przeczyta i spodoba mu się to ;)
Jeśli ktoś by chciał z kimś imagina to pisać w komentarzach. Ogólnie to pisze tylko z Zaynem, bo te najlepiej mi wychodzą, ale moge pisać z kimś innym :D
środa, 7 sierpnia 2013
Powitanie
Hej Wam !
Jestem Angelika i kocham One Direction. Dlatego postanowiłam że będe pisać o nich imaginy ;) czasem moze opowiadania ;))
Szczerze to jest mój pierwszy blog taki na poważnie, więc sory za moje nieogarnianie xD
Mam nadzieje że to co wytworzy moja wyobraźnia spodoba się Wam <3 i będziecie czasem mnie odwiedzać. Nie liczę na tłumy czytelników. Fajnie by było gdyby chociaż jedna, albo dwie osoby ty zaglądały. Ale jeśli się nie uda to cóż, szkoda. Nie przestanę pisać imaginów, gdyż sprawia mi to wiele emocji, czasem pozytywnych, czasem negatywnych.
Jakbyście coś chcieli to tu macie mojego twittera: @PLangel_p
Pozdrawiam :D
Jestem Angelika i kocham One Direction. Dlatego postanowiłam że będe pisać o nich imaginy ;) czasem moze opowiadania ;))
Szczerze to jest mój pierwszy blog taki na poważnie, więc sory za moje nieogarnianie xD
Mam nadzieje że to co wytworzy moja wyobraźnia spodoba się Wam <3 i będziecie czasem mnie odwiedzać. Nie liczę na tłumy czytelników. Fajnie by było gdyby chociaż jedna, albo dwie osoby ty zaglądały. Ale jeśli się nie uda to cóż, szkoda. Nie przestanę pisać imaginów, gdyż sprawia mi to wiele emocji, czasem pozytywnych, czasem negatywnych.
Jakbyście coś chcieli to tu macie mojego twittera: @PLangel_p
Pozdrawiam :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

